Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 stycznia 2014

wegański weekend

Tak się składa, że weekend to jedyny moment, kiedy mam czas urzędować w kuchni. W tygodniu ostatnio naprawdę nie ma kiedy. Dlatego już w sobotę rano kombinuję, co by tu dobrego zrobić, żeby wynagrodzić sobie cału tydzień jedzenia w biegu.

W ten weekend postanowiłam wypróbować kilka wegańskich przepisów, które od dawna chodziły mi po głowie. Na obiad kotleciki z marchewką i kaszą jaglaną (o których będzie innym razem), po raz kolejny pasztet z soczewicy z żurawiną, który jest absolutnie obłędny (przepis z Jadłonomii, jeszcze o nim napiszę), a na deser wegańskie ciasto marchewkowe.

Jestem fanką tego ciasta, ale zawsze robiłam klasyczną wersję, gdzie bez jajek ani rusz. Okazuje się, że można się bez nich obyć i ciasto wychodzi wspaniale. 
Kolejne odkrycie - krem z nerkowców zamiast tego z serka philadelphia. Wow! Uwielbiam wegańskie przepisy :)


Przepis na ciasto również z Jadłonomii (ta strona jest ostatnio moją absolutnie ulubioną i wszystko ZAWSZE wychodzi).

Wegańskie ciasto marchewkowe z serkiem z nerkowców

/przepis - klik, z moimi małymi modyfikacjami/

Składniki na dużą tortownicę o średnicy 25 cm

Na ciasto: 
300 g mąki [dałam 200 g normalnej i 100 g pełnoziarnistej]
250 g cukru [u mnie ciemny brązowy]
300 g marchewki
225 ml oleju
80 g orzechów laskowych, posiekanych [u mnie nerkowce]
3 łyżki siemienia lnianego, zmielonego [nie miałam, zastąpiłam mielonym lnem i też ok]
3/4 szklanki ciepłej wody
1,5 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka imbiru
0,5 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
1 łyżeczka soli
1.5 łyżeczki sody

Na krem:
100 g nerkowców, namoczonych przez noc
1/3 szklanki mleka migdałowego [u mnie mleko ryżowe waniliowe]
2 łyżki syropu z agawy
2 łyżki soku z cytryny

Przygotowanie:
Marchew obrać i zetrzeć na grubych oczkach tarki. Siemię lniane zalać ciepłą wodą i odstawić na kilka minut. 
W dużej misce wymieszać mąkę, sodę i przyprawy. W mniejszej utrzeć olej, cukier i spęczniałe siemię, następnie połączyć suche składniki z mokrymi i wymieszać. Wylać do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia i piec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez około 40-45 minut.
W międzyczasie przygotować krem z nerkowców. Wszystkie składniki wlać do naczynia blendera i zmiksować na gładki krem. Wystudzone ciasto posmarować grubo kremem i posypać cynamonem. 


Im bardziej szukam i kombinuję z przepisami wegańskimi, tym bardziej przekonuję się, jakie to proste. Jest kilka produktów w kuchni wegańskiej absolutnie niezbędnych, np. kasza jaglana, orzechy nerkowca, ciecierzyca, soczewica, których można używać na milion sposobów. 
Kuchnia wegańska może być naprawdę różnorodna i zaskakująca, a ograniczenia tylko zachęcają do kreatywności. Najtrudniej jest się przekonać i spróbować, potem już z górki ;)

poniedziałek, 3 czerwca 2013

tarta na początek tygodnia. rabarbarowo-truskawkowa

Poniedziałkowa tarta. Dla przyjaciół. Słodkie truskawki i kwaskowy rabarbar. Na osłodę po burzy.

Upieczona błyskawicznie i w takim samym tempie znikająca. Ponoć pyszna.


Razowa tarta z rabarbarem i truskawkami

/przepis za: brulion z przepisami/

(średnica formy 24cm)

Na ciasto:
225g mąki pszennej razowej [u mnie mąka pszenna pełnoziarnista]
150g masła
50g cukru pudru
szczypta soli

Na nadzienie:
300g rabarbaru
300g truskawek
80-100g* cukru trzcinowego (demerara)
2-3 łyżki bułki tartej** [u mnie mielone migdały]

Składniki na ciasto zagniatam aż do wyrobienia zwartej kuli. Odstawiam do lodówki na pół godziny. W tym czasie robię nadzienie - pokrojone owoce mieszam z połową cukru i odstawiam w misce.

Ciasto wymuję z lodówki i dzielę na 2 części: 2/3 i 1/3. Mniejszą część odkładam do lodówki, a większą wałkuję między dwiema foliami i wykładam nią formę na tartę (posmarowaną wcześniej masłem). Tartę nakłuwam widelcem i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na 10 minut (dobrze jest obciążyć ciasto ryżem, fasolą lub czymś podobnym). Następne 5 minut pieczenia bez obciążenia. Po tym czasie wyjmuję tartę, posypuję mielonymi migdałami i nakładam nadzienie (odlewając puszczony sok). Posypuję pozostałym cukrem. Resztę ciasta (z lodówki) wałkuję i kroję w kwadraty, które rozkładam na wierzchu tarty (jak patchwork). Piekę dalej przez 25 minut w 190 stopniach. Gdy wystygnie, posypuję cukrem pudrem.

*zależy jak kwaśne lubicie wypieki.
**mogą być zmielone migdały lub kasza manna.


Enjoy!

niedziela, 14 kwietnia 2013

karobowe ciasto na koniec dobrego weekendu

Weekend był intensywny i za krótki. Co prawda zdążyłam zrobić wiosenne porządki (i przy okazji utopić telefon podczas mycia okien), iść z Fiodorem na długi spacer, być na urodzinach i na parapetówce, spotkać się z rodzicami i upiec sporo dobrych rzeczy.
Niestety na wiele innych zaplanowanych punktów czasu nie starczyło.
Weekend zdecydowanie powinien trwać co najmniej dwa razy tyle.

A jeśli chodzi o wypieki, było brownie wegańskie, zdrowe ciasteczka, muffiny ze świeżym szpinakiem i ricottą, którym nie zdążyłam zrobić zdjęcia (ale ten wypiek jeszcze pewnie kiedyś powtórzę, więc nic straconego) i dziś na szybko - kakaowe ciasto z jabłkiem i śliwką. Uff, sporo tego.


KAROBOWE CIASTO: SUSZONA ŚLIWKA I JABŁKO

/przepis za - MÓWIĄ WEKI/

Składniki:

2 łyżki karobu (lub kakao) [dałam pół na pół]
1/2 jabłka pokrojonego w plasterki/kostkę
kilka suszonych śliwek
2 łyżeczki cukru waniliowego
1/2 szklanki oleju z orzechów włoskich [nie miałam, więc dałam olej rzepakowy]
1 szklanka kefiru lub jogurtu
szczypta szafranu (dekoracja) [pominęłam]
2 szklanki mąki [dałam pół na pół z pełnoziarnistą]
1 jajo
3/4 szklanki cukru [u mnie brązowy]
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody

Piekarnik rozgrzać do ok. 170 stopni (u mnie z termoobiegiem). Mokre składniki szybko wymieszać lub zmiksować z cukrem. Keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia. Do mokrych składników dosypać suche, pokrojone jabłka i śliwki. Masę przełożyć do keksówki i posypać cynamonem albo szafranem. Piec przez około godzinę.
Ciasto najlepiej smakuje z powidłami lub konfiturą.


To był udany weekend. Jest wreszcie wiosna, jest lepiej.

I telefon, który wczoraj utopiłam, dziś niespodziewanie ożył! Czas cudów i rytuałów oczyszczających, zdecydowanie :)

piątek, 29 marca 2013

banoffee pie for Em

Potrawy wielkanocne nie bardzo mi podchodzą, zarówno jeśli chodzi o ich przyrządzanie, jak i o jedzenie.
Dlatego dziś będzie słodko i nieświątecznie.

Jest to bez wątpienia najsłodsze ciasto, jakie robiłam. Osobiście nie jestem fanką aż tak słodkich deserów, ale okazja była nie byle jaka i wymagała czegoś na wypasie ;)
Wedle życzenia jubilatki miał być karmel i banany, więc już chyba wiecie, że nie mogło być inaczej...


Banoffi (banoffee pie)

/przepis z Moje Wypieki/

Składniki na spód:

85 g rozpuszczonego masła
150 g ciastek digestive, pokruszonych
25 g migdałów, zmielonych
25 g orzechów laskowych, zmielonych /pominęłam, dodałam więcej ciastek/

Składniki na masę toffi:

2 puszki mleka skondensowanego słodzonego gotowanego przez 2 godziny pod przykryciem lub 2 puszki gotowej masy toffi (z takiej korzystałam) - każda puszka o wadze 400 g /u mnie karmel z puszki/
4 dojrzałe banany
sok z połowy cytryny
1 łyżeczka esencji waniliowej
75 g gorzkiej czekolady, startej
475 ml kremówki /dodałam śmietanfix, żeby ciasto wytrzymało na drugi dzień/

Połaczyć w naczyniu rozpuszczone masło, pokruszone ciastka, zmielone migdały i orzechy laskowe. Dobrze wymieszać, wcisnąć na dno blaszki do tarty o średnicy 23 cm.

Piec w nagrzanym do 180°C piekarniku przez 10 - 12 minut. Wyjąć, wystudzić.

Banany obrać, pokroić. Wycisnąć sok z połowy cytryny, dodać esencji waniliowej i wymieszać z pokrojonymi bananami. Masę wyłożyć na spód. Wierzch przykryć masą toffi z puszki. Posypać 50 g startej czekolady.

Kremówkę ubić, wyłożyć na czekoladę. Oprószyć pozostałymi 25 g startej czekolady.

Wstawić do lodówki na kilka godzin, by masa stężała (choć nigdy nie będzie w pełni sztywna, będzie miała konsystencję masy toffi).


Deser ponoć smakował, chociaż pierwszy kawałek dość mocno zapycha i raczej nie ma się ochoty na więcej ;)

A wieczór był dobry i miły. Nie mogło być inaczej, skoro świętowałyśmy urodziny Em - najlepszej i najłagodniejszej istoty, jaką znam, dzięki której mamy w rodzinie tyle pięknych zdjęć.

Kochana, żyj nam sto lat!!!

czwartek, 14 marca 2013

szarlotka. trochę zdrowsza

Wyszło słońce, więc nie jest najgorzej, a jednak chciałoby się trochę ciepła i żeby to wszechobecne białe tło wreszcie zniknęło.
Jeszcze trochę cierpliwości....

W oczekiwaniu na wiosnę piekę szarlotkę. Ten zdrowy przepis od razu urzekł mnie na blogu zufikowo i wiedziałam, że prędzej czy później go wypróbuję.


Jeśli chodzi o to ciasto i o to, jak ono wygląda, to są dwie wersje. Pierwsza jest taka, że miała to być crumble-szarlotka. Druga, bardziej prawdziwa, to ta, że nie umiem robić kruszonki ;)

Niemniej ciasto wyszło pyszne. Nie bardzo słodkie, chrupiące, aromatyczne. Bardzo bardzo polecam!


Crumble-szarlotka

Składniki:

Na spód:
1 szklanka mąki [u mnie pełnoziarnista]
1 szklanka płatków owsianych
1/4 szklanki cukru [u mnie brązowy]
szczypta soli
115 g masła rozpuszczonego
1 łyżka ekstraktu waniliowego
1 łyżka wody

Nadzienie:
1,5 l prażonych jabłek z cynamonem [dałam trochę mniej - duży słoik prażonych jabłek, wg mnie w zupełności wystarcza]  
                                                                    
Na kruszonkę:
1,5 szklanki płatków owsianych
pół łyżeczki cynamonu
100 g masła
1/4 szklanki cukru [brązowy]

Płatki owsiane zblenderować do uzyskania grubo mielonej mąki. W jednej misce wymieszać składniki suche: mąkę, mąkę owsianą, sól i cukier, w drugiej misce składniki mokre: rozpuszczone masło, ekstrakt i wodę. Mokre wlać do suchych i mieszać do połączenia się składników.

Dno tortownicy o średnicy 26 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Na to wyłożyć ciasto, wgniatając je palcami w dno i boki. Ponakłuwać w kilku miejscach i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i podpiekać ok. 15 minut.

W międzyczasie przygotować kruszonkę: wymieszać razem miękkie masło, cynamon, cukier oraz płatki owsiane.

Na podpieczony spód wyłożyć jabłka, wyrównać, posypać kruszonką. Piec kolejne 40 minut, do zbrązowienia kruszonki (płatki łatwo się przypalają więc należy je kontrolować).

piątek, 22 lutego 2013

piątek. wreszcie!

Piątkowe popołudnie. K. wpadła z Warszawy, na razie jeszcze chwila w domu, kawa, książka. Pochłania rozmowy z Marią Janion, które ja pochłaniałam wczoraj.


Transe - Traumy - Transgresje. 1: Niedobre dziecię to książka, którą trzeba przeczytać [Em, dziękuję za ten piękny prezent!]. Wywiad-rzekę prowadzi Kazimiera Szczuka i robi to po mistrzowsku - bez zbędnego namaszczenia i dystansu, ale z należytym pani Profesor szacunkiem oczywiście. Widać, że obie panie łączy długa i głęboka znajomość. Rozmowy składają się w uporządkowaną całość - pierwsza część zaplanowanej trylogii rozpoczyna się od wspomnień z Wilna, z czasów dzieciństwa Marii Janion. Później pojawiają się doświadczenia wojenne, wątek łódzki, czas studiów spędzony w bibliotekach, kształtowanie się silnego środowiska polonistycznego, wiara w socjalizm, a następnie wątpliwości z nim związane...

Rozmowy na temat tych fundamentalnych kwestii i na temat obszernego dorobku naukowego Profesor Janion, zręcznie przeplata Szczuka luźnymi pytaniami dotyczącymi jej zainteresowań, przyjaźni, fascynacji. Czyta się to jednym tchem, a kiedy już koniec, czeka się z niecierpliwością na kolejne dwie części.

Piątek wieczór. Miasto czeka. Wystawa, impreza. K. marudzi, że woli zostać w domu.

W tle ciasto marchewkowe z przepisu White Plate.



Ciasto marchewkowe

Składniki:

4 jajka
250 g cukru pudru /u mnie trochę mniej: 30 g cukru pudru, 200 g brązowego cukru/
185 ml oleju słonecznikowego
300 g mąki pszennej /u mnie pół na pół z pełnoziarnistą/
3/4 łyżeczki soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
2 łyżeczki cynamonu
400 g marchwi, obranej i startej na tarce

Piekarnik nagrzać do temperatury 180 st C.
Okrągłą formę o średnicy 24 cm nasmarować masłem i wysypać mąką.
Jajka utrzeć z cukrem, następnie dodać olej.
Mąkę, sól, proszek, sodę i cynamon przesiać przez sitko, a następnie połączyć z jajkami. Na końcu dodać tartą marchew.
Przelać do formy i piec 1 godzinę.

Dobrego weekendu!

czwartek, 21 lutego 2013

słodko & wytrawnie

Wieczór w domu, z książką i muzyką.
I znowu piekę. Ale o tym, co dzisiaj w piekarniku, będzie później, bo z powodu ostatniej intensywności pieczenia, nie nadążam z wrzucaniem przepisów.
A dziś jeszcze z cyklu około-urodzinowych wypieków...

Było brownie, żeby wykorzystać zalegający w lodówce krem kasztanowy.
W smaku dobre i bardzo intensywne, ale mocno rozsypujące się (chyba przetrzymałam je w piekarniku).



Kasztanowe brownie z wanilią 

/przepis za addio pomidory/

Składniki:

200 g czekolady deserowej (użyłam czekolady o 74% zawartości kakao)
95 g masła
200 g kremu z kasztanów z wanilią
60 g drobnego cukru
1 łyżka ekstraktu waniliowego
1 jajko
25 g mleka skondensowanego bez cukru
15 g mąki ziemniaczanej
szczypta soli

Przygotowanie:

1.       Nagrzewamy piekarnik do 175 stopni.
2.      W garnuszku rozpuszczamy masło z czekoladą. Uważamy, aby całości zbytnio nie nagrzać.
3.      Garnek zdejmujemy z palnika. Dodajemy krem kasztanowy. Mieszamy dokładnie łyżką.
4.      W misce trzepaczką krótko roztrzepujemy jajko. Dodajemy cukier. Ubijamy do rozpuszczenia.
5.      Do czekolady dodajemy ekstrakt, mieszamy. Wlewamy całość do jajka. Mieszamy.
6.      Wsypujemy odrobinę soli i mąkę. Wlewamy mleko. Mieszamy. Wylewamy do foremki wyłożonej pergaminem. Wyrównujemy wierzch.
7.      Pieczemy 25 minut bez nawiewu.
8.       Lekko studzimy przed podaniem.

A oprócz tego szybka, wytrawna przekąska. Bardzo fajny farsz - szpinak i ciecierzyca, to nie może się nie udać!
Z podanych proporcji zostało mi sporo farszu - moim zdaniem wypełniłby dwa arkusze ciasta francuskiego. Ten, który został, wykorzystałam później w tartaletkach, ale o tym kiedy indziej :)


Francuskie rożki ze szpinakiem i ciecierzycą

/przepis za VEGELICIOUS/

Składniki:

opakowania ciasta francuskiego
puszka ciecierzycy
1 cebula
1 ząbek czosnku
1kg świeżego szpinaku lub opakowanie mrożonego (450g)
2 łyżki oleju
sól, pieprz
mielony kminek, słodka papryka

Szpinak myjemy, suszymy i szatkujemy. Podsmażamy na rozgrzanym oleju posiekaną cebulę. Gdy się zeszkli, dodajemy posiekany czosnek oraz szpinak. Dusimy 2-3 minuty. Dodajemy odsączoną z wody ciecierzycę. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem, kminkiem i słodką papryką.

Ciasto francuskie kroimy na kwadraty o boku długości ok 6cm. Każdy kwadrat wałkujemy, następnie kładziemy na środek łyżkę nadzienia szpinakowego i sklejamy dwa przeciwległe rogi oraz odpowiednie pary boków aby uzyskać „trójkąty”. Pieczemy ok 20 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni. Ciasto powinno się ładnie zarumienić.

środa, 20 lutego 2013

mój miesiąc luty

Urodziny minęły. Znowu można zapomnieć o tym, ile ma się lat.
Dziękuję tym, którzy wczoraj ze mną przemijali ;-)

Zimo, idź już sobie! [żeby nie powiedzieć bardziej dobitnie]

link

A ostatnio sporo piekłam. Docieramy się jeszcze z nowym piekarnikiem - brownie trzymałam za długo, przez co się kruszyło, ciasto z owocami za krótko, w efekcie czego było zbyt blade. Tu potrzeba czasu, jak w każdym nowym związku ;)

Zgodnie z zapowiedzią, podaję przepisy na smakołyki z poprzedniego posta.


Pełnoziarniste pieczone pierogi ze szpinakiem i serem

Wszystkim bardzo smakowały. Ciasto ma fajną konsystencję i barwę. Troszkę mi się rozklejały podczas pieczenia, ale i tak były super. Warto zrobić taką trochę inną i trochę zdrowszą wersję pierogów.

/przepis za Just My Delicious/

Składniki na ciasto na pierogi pełnoziarniste (ok 20 sztuk):

1 szkl mąki pszennej
1 szkl mąki razowej
1 jajko
sól do smaku
pieprz do smaku
1,5 łyżeczki curry
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 szkl gęstej, kwaśnej śmietany

Połącz ze sobą wszystkie składniki na jednolite, nieprzywierające do dłoni ciasto.

Składniki na farsz ze szpinaku i sera:

1 łyżka masła
300g szpinaku
3 łyżki gęstej, kwaśnej śmietany
3 łyżki sera gorgonzola
1/2 kostki sera feta
pieprz czarny do smaku
sól do smaku

Szpinak podduś na patelni z dodatkiem masła, następnie dodaj do niego śmietanę, oba rodzaje sera i przyprawy. Podduś do czasu, aż masa lekko zgęstnieje. Pozostaw do przestygnięcia.

Kiedy farsz przestygnie, wypełniaj nim krążki wycięte z rozwałkowanego ciasta, każdy zlep dokładnie i ułóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.

Dodatkowo:

1 jajko
1 łyżka mleka
pestki dyni

Wierzch każdego pieroga posmaruj roztrzepanym jajkiem wymieszanym z mlekiem. Następnie na powierzchnię każdego pieroga przyklej pestki dyni. Piecz w 190C przez ok 30-35 minut.



Ciasto 'do góry nogami' z cytrusem

Nie będzie to raczej moje ulubione ciasto, przede wszystkim dlatego, że wyszło mi trochę zbyt blade, chociaż to pewnie wina mojego nowego piekarnika, a nie przepisu. W smaku niezłe, chociaż jak dla mnie trochę za mało wyraziste.

/przepis za Wegan Nerd!/

Składniki:

1 szklanka mąki
3/4 małej łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
szczypta sody oczyszczonej
1 szklanka mleka sojowego
4 łyżki soku z grejpfruta
1/2 szklanki + parę łyżek stołowych cukru
2 krople aromaty waniliowego
3 łyżki oleju + łyżeczka
1 grejpfrut/pomarańcz
 
Nagrzej piekarnik do 170 stopni. Owoce obierz ze skórki i pokrój na cienkie plastry. Tortownicę */lub inne naczynie lekko posmaruj oliwą. Ułóż w przygotowanym wcześniej naczyniu do pieczenia owoce. Posyp owoce cukrem, od serca albo rozsądnie. Włóż do piekarnika.
W tym czasie odlej szklankę mleka sojowego i dodaj do niego świeżego soku z grejpfruta. Wymieszaj. Przesiej suche składniki do miski. Dodaj mleko i zacznij mieszać ciasto. Możesz pomóc sobie mixerem. Dodaj cukier i ciągle mieszaj Na koniec dodaj olej i aromat waniliowy. Wyciągnij owoce z piekarnika i zalej je ciastem. Piecz około 30 minut. Po upieczeniu niech się chwile ostudzi.
Następnie przykryj naczynie, w którym piekło się ciasto dużym talerzem i odwróć zdecydowanym ruchem tak by ciasto opadło na talerz.

*  Jeśli planujesz piec w tortownicy z rozkładanymi bokami obłóż tortownice z zewnętrznej strony od dna folią aluminiową. Soki z pod owoców mogą wylewać się przez szparki i można łatwo ubrudzić piekarnik.



Owsiane ciasteczka z solonymi orzeszkami ziemnymi i gorzką czekoladą

Te ciastka bardzo polecam! Super połączenie słodkiego i słonego (chociaż sól sama w sobie nie jest wyczuwalna, fajnie komponuje się z czekoladą). Wszystkim bardzo smakowały. Pewnie je jeszcze kiedyś powtórzę.

/przepis za Crispy Biscuits/

Składniki: 

(35-40 ciasteczek)

1/2 szklanki płatków owsianych górskich,
1/2 szklanki płatków owsianych błyskawicznych,
1 szklanka mąki pszennej,
2/3 szklanki cukru trzcinowego,
1 płaska łyżeczka sody,
100 g masła,
1 jajko,
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią (ewentualnie cukier wanilinowy/olejek waniliowy),
90 g gorzkiej czekolady grubo posiekanej (1 kostka na 4-6 mniejszych kawałeczków),
80 g grubo posiekanych orzeszków ziemnych solonych.

Wykonanie:

Mąkę przesiać ze sodą. Dodać cukier, cukier z wanilią, płatki owsiane i posiekane orzeszki. Wymieszać. Masło rozpuścić, wlać do pozostałych składników. Jajko rozmącić i wszystko razem zamieszać. Dodać posiekaną czekoladę, połączyć składniki. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Z ciasta formować kulki wielkości małego orzecha włoskiego, kłaść na blaszkę i spłaszczyć dłonią. Piec 16 min. w 175°C z termoobiegiem. Zostawić na blaszce do przestygnięcia, następnie przełożyć na kratkę, aż całkowicie wystygną.


Tyle na dzisiaj. Dobrze jest mieć znowu piekarnik.
I dobrze jest mieć urodziny, chociaż raz w roku zdecydowanie wystarczy ;)

niedziela, 6 stycznia 2013

ciasto 'bieda' - a jakie smaczne!


Jest sytuacja. Zjadłoby się coś słodkiego, ale nagle przychodzi olśnienie, że dziś święto, więc wszystkie sklepy pozamykane. Szybki przegląd lodówki i szafek. Hmm, niewiele tego. Nie ma jajek ani cukru. To nic, i tak będzie ciasto ;)


Trochę inny chlebek czekoladowy /twórczość własna/

Składniki:

1 1/2 szkl. mąki pełnoziarnistej
1/3 szkl. miodu
3 łyżki kakao
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
6 łyżek oleju
1/2 szkl. wody
1/2 szkl. mleka sojowego waniliowego
1 mały czekoladowy Mikołaj ;) (40g)

Piekarnik nagrzać do temperatury 180 st. C. Wszystkie składniki połączyć i wymieszać (czekoladę połamać na kawałki), przelać do foremki. Piec ok. 30-35 minut, do suchego patyczka.


Z przyjemnych rzeczy weekendowych: zostałam ciocią! Olga jest śliczna i zdrowa, a moja siostra to twardzielka :)

Z nieprzyjemnych rzeczy weekendowych: popsuł mi się piekarnik, więc w najbliższym czasie pieczenia nie będzie.

Miłego weekendu!

niedziela, 15 lipca 2012

czekoladowo i wegańsko

Człowiek uczy się przez całe życie. Na przykład tego, że bez użycia jajek i mleka można zrobić super ciasto :) Brownies wegańskie, które znalazłam u Anki - Weganki wyszło pyszne i smakowało nie tylko weganom :)

Jest miękkie i baardzo mocno czekoladowe. Coś akurat na taki dzień jak dziś, gdy postanowiłam zagrzebać się w książkach i wreszcie coś napisać. Wiadomo, że bez czekolady ani rusz!


Brownies wegańskie

Składniki na małą blaszkę (ok. 20x10 cm):

* 2 dojrzałe banany
* 100 g bardzo gorzkiej czekolady
* 2 łyzki oleju arachidowego
* 1/3 łyżeczki sody
* 1/2 szklanki cukru brązowego
* 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
* 90 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej (3/4 szklanki)
* 3 łyżki kakao

W misce rozgniatamy widelcem banany. Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej razem z olejem. Do banana dodajemy cukier i lekko wystudzoną czekoladę. Wsypujemy kakao i sodę, a następnie przesiewamy mąkę i mieszamy całość. Pieczemy 180-190 st. ok. 30-40 minut.

piątek, 22 czerwca 2012

lato. w mieście też można grillować :)

Wreszcie zaopatrzyłam się w patelnie grillową, o której myślałam już od dawna. A dziś pierwszy obiad z przetestowaniem nowego nabytku. Muszę przyznać, że efekty są o wiele lepsze, niż przy użyciu normalnej patelni! I wcale nie potrzeba tłuszczu. Warto było.

A na obiad będzie sałatka, bo to ostatnio zdecydowanie mój ulubiony posiłek. Kiedy górę bierze lenistwo, wybieram się do Zaraz Wracam, gdzie wybór sałatek jest imponujący. Będąc tam, ciężko zrezygnować z deseru, no bo jak tu odmówić sobie owocowej tarty z bezą albo tortu z truskawkami?...

Ale dzisiejsza sałatka jest mojego autorstwa i muszę przyznać, że wcale nie smakuje gorzej ;)


Sałatka z grillowaną cukinią i łososiem

* mix sałat z roszponką
* kawałek łososia (u mnie ok. 300g)
* pomidor
* cukinia
* sól, pieprz, chili
* sos sojowy
* oliwa
* przyprawa do ryb

Sos (podpatrzony w Zaraz Wracam):
* łyżka musztardy dijon
* łyżka miodu akacjowego (lub innego)
* łyżka oliwy
* łyżeczka octu balsamicznego

Plastry cukinii oprószyłam solą i zostawiłam na monet w sitku, po czym opłukałam i wysuszyłam papierowym ręcznikiem. Lekko posypałam przyprawami i położyłam na grilla. Łososia potrzymałam przez jakiś czas w marynacie: oliwa, sos sojowy, przyprawa do ryb. Następnie pokroiłam w kawałki i zgrillowałam.
Do miski wrzuciłam sałatę, pokrojonego pomidora i cukinię. Polałam sosem. Na wierzch położyłam łososia. Smacznego!


A na koniec szybki pomysł, co zrobić z pozostałą połową puszki mleczka kokosowego (zostało z poprzedniego przepisu).


Ciasto ananasowo-kokosowe


* 80 g mąki pszennej
* 80 g mąki pełnoziarnistej
* 50 g mąki kukurydzianej
* 100 g brązowego cukru
* 100 g masła
* 3 jajka
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia
* pół puszki mleczka kokosowego
* 3 plastry ananasa z puszki

W rondelku rozpuszczamy masło z cukrem. Mąki przesiewamy, dodajemy proszek do pieczenia. Gdy masło z cukrem ostygnie, dodajemy wymieszane jajka i mleczko kokosowe. Wszystkie składniki łączymy, następnie dodajemy pokrojonego ananasa i lekko mieszamy. Wlewamy do niedużej formy (wyłożonej papierem do pieczenia) i pieczemy ok. 45 minut w temperaturze 180 stopni.

I wreszcie weekend! Będzie trochę więcej czasu, żeby poszaleć w kuchni :)

Smacznego i miłego!

poniedziałek, 11 czerwca 2012

bardzo czekoladowe ciasto pod różową chmurką

Czasem są takie dni, że bez czekolady się nie da. Dzisiejsze ciasto już od dawna chodziło mi po głowie, zwłaszcza ostatnio, kiedy jadłam takie w Zaraz wracam i było obłędne. Kolejnym impulsem było napotkanie w sklepie Guinnessa. Wtedy już nie było wyjścia, trzeba było się z tym zmierzyć. A akurat całkiem niedawno natrafiłam na ten przepis - klik, no i takim oto sposobem wszystko złożyło się w całość i powstało ciasto :) Przepyszne, wilgotne, mocno czekoladowe i z wyczuwalnym smakiem Guinnessa. Gu i Em Gie potwierdzą, że smakowało :)
W oryginalnym przepisie krem jest biały i z dodatkiem Irish Cream, u mnie mała modyfikacja, bo w szafce znalazłam resztkę barwnika, więc moje ciasto jest pod różową chmurką, jak na właścicielkę maila rozowe.chmurki przystało ;)


Bardzo czekoladowe ciasto z Guinnessem pod różową chmurką 

Składniki na ciasto:

285g masła
315g cukru trzcinowego
260ml piwa Guinness
55g gorzkiej czekolady
70g gorzkiego kakao
3 jajka, średniej wielkości
115g jogurtu naturalnego
270g mąki pszennej
1 i 1/4 łyżeczki sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
duża szczypta soli

Składniki na krem:

250ml śmietanki kremówki
125g serka Philadelphia
kilka łyżek likieru Irish Cream (nie miałam, więc pominęłam)
cukier puder do smaku
(odrobina różowego barwnika spożywczego w żelu)

Przygotować tortownicę 22cm - posmarować masłem, dno wyłożyć papierem do pieczenia a boki oprószyć mąką. Do garnka o grubym dnie wsypać cukier, dodać masło i wlać piwo. Podgrzewać aż masło i cukier się rozpuszczą. Garnek ściągnąć z ognia, dodać przesiane kakao i posiekaną czekoladę - mieszać aż wszystkie składniki się połączą. Gładką masę odstawić do ostudzenia. W międzyczasie przesiać razem mąkę, sodę, proszek do pieczenia i sól. Jajka wbić do miseczki i roztrzepać widelcem, by białka połączyły się z żółtkami. Do ostudzonej masy czekoladowo-piwnej wlewać powoli jajka - miksować na wolnych obrotach miksera lub mieszać ręczną trzepaczką. Następnie dodać suche składniki i jogurt - wymieszać na gładką masę. Przelać do foremki i piec ok. 45-55 minut w 180st.C do suchego patyczka. Ostudzić na kuchennej kratce.

Przygotować krem. Śmietankę ubić z cukrem na sztywno. Dodać serek i likier i wymieszać na gładki krem. Schłodzić 10-15 minut, a następnie ozdobić ostudzone ciasto.



A na marginesie jeszcze parę słów o tym, co w tle zdjęć. Wreszcie przyszła długo oczekiwana, bo zamówiona dwa miesiące temu, kanapa. A tym samym poprzednia, mocno sfatygowana, która była ze mną od czasów dzieciństwa, poszła na zasłużoną emeryturę. Fiodor początkowo podchodził do nowego mebla mocno sceptycznie, pokazując mi chyba niezadowolenie, wynikające z zabrania jego ukochanej kanapy. Ale jak widać na zdjęciu nr 2, w końcu mu przypasowało. Co prawda miałam pomysł, żeby mu nie pozwalać i żeby spał w swoim łóżeczku, ale wiecie jak to jest ;) Poszliśmy na kompromis - jedna część, ta z kocem, będzie jego, reszta dla gości ;)

A tak przedstawia się nowa kanapa w całości:


I jeszcze słówko na temat zdjęcia nr 3 - w tle dopiero co napoczęta, kolejna książka z pakietu od mojej siostry - Niepocieszony Kazuo Ishiguro. Po Nie opuszczaj mnie jestem już jego fanką. Naprawdę świetna lektura, oryginalna "wspomnieniowa" narracja i ciężka, mroczna atmosfera. Na okładce pada określenie "antyutopia" i coś w tym jest. Niezwykły i niepokojący pomysł na fabułę, ale nie będę zdradzać tym, którzy jeszcze przed lekturą. Trochę szkoda, że zaczęłam od filmu, a nie na odwrót, niemniej polecam zarówno książkę, jak i ekranizację. 

A po filmie Romanka w głowie zostaje piosenka...


Ciekawostka: zarówno piosenka, jak i wokalistka Judy Bridgewater to część fikcji Ishiguro. Piosenka odgrywa ważną rolę w fabule - Kathy H. słucha jej w samotności ze starej kasety magnetofonowej, stanowiącej część jej "kolekcji". To bardzo smutna scena i uważam za świetny pomysł zekranizowanie jej w takiej formie, z piosenką śpiewaną przez Jane Monheit. Jeśli ktoś nie zna książki Ishiguro, piosenka Never let me go mogłaby wydać mu się lekka i odprężająca. To niesamowite, jak cała historia zmienia (przynajmniej dla mnie) jej wydźwięk. Teraz za każdym razem brzmi ona w moich uszach bardzo, bardzo smutno. Głos fikcyjnej Judy Bridgewater wyraża cały żal i tęsknotę opisane przez Ishiguro. 
Więcej na temat piosenki można przeczytać tu

To tyle, bo się rozpisałam. Miłego początku tygodnia!

poniedziałek, 13 czerwca 2011

jest pięknie. słońce, spacer, truskawki, czereśnie.

Uwielbiam taką pogodę. Słońce. Początek wakacji. Truskawki i czereśnie. Wczoraj, gdy siedziałam na słońcu, słuchałam ulubionej muzyki i czytałam książkę, pomyślałam sobie, że jest po prostu dobrze i że ta chwila mogłaby trwać bez końca. A potem był spacer. W ramach DNI KULTURY ŻYDOWSKIEJ przez trzy godziny spacerowaliśmy po cmentarzu żydowskim z dwójką przewodników: Hubertem Rogozińskim i Joanną Podolską.
Tak się składa, że ja mam ten zabytkowy cmentarz właściwie po sąsiedzku, wybierałam się na spacer tysiące razy i nie mogłam się wybrać. W końcu się udało i już planuję kolejny spacer, bo czasu było trochę za mało, żeby na spokojnie pooglądać te wszystkie wąskie alejki.



Oprócz spaceru był też koncert i pierwsze czereśnie w roku:)
A żeby utrwalić te piękne, słoneczne chwile, polecam ciasto. Najprostsze i najszybsze. I oczywiście z owocami: truskawkami i czereśniami właśnie.


Ciasto z truskawkami i czereśniami

Składniki:

  • 4 jajka
  • 3/4 szklanki cukru (dałam pół na pół z brązowym i w sumie trochę mniej niż 3/4 szklanki)
  • 0,5 szklanki oleju (u mnie trochę mniej)
  • 1,5 szklanki mąki pszennej (pół na pół z razową)
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • kilka kropel aromatu waniliowego
  • około 50 dag owoców (można dać więcej)
Oddzielić białka od żółtek. Białka ubić na sztywną pianę, dodawać stopniowo cukier, dalej ubijając. Do masy dodać żółtka, ubić. Wlać olej i dobrze wymieszać, można zmiksować. Na koniec dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia oraz aromat, wymieszać łyżką. Na wierzch wyłożyć owoce.

Piec w temperaturze 170°C przez około 1 godzinę (piekłam w formie o średnicy 26 cm).

Przepis z moich wypieków - klik. Zamiast rabarbaru dałam moje ulubione owoce, ale pasują tu absolutnie wszystkie.