niedziela, 8 lipca 2012

lato | park | rozmowy o życiu | muffiny

Ostatnio jakoś tak mało czasu na cokolwiek, stąd znowu przerwa na blogu. Tyle rzeczy mnie zajmuje, że na gotowanie już brakuje czasu. Coraz bliżej festiwal, niedługo Summer School w Berlinie, sporo do przeczytania i napisania. Więc kiedy mam wolną chwilę, wolę wyjść do ludzi i na szybko zjeść coś w mieście, niż zostać w domu i gotować. Poza tym jeszcze te upały... No po prostu warunki niesprzyjające urzędowaniu w kuchni ;)

Lepiej iść do parku. Dziś tak właśnie było, a dzięki temu, że wyszliśmy wcześnie, bo ok. 10, udało się uniknąć największego upału. Bardzo miłe południe, kocyk, drzewka, muffiny i czereśnie, no i rozmowy o życiu. Więcej takich dni poproszę!

Muffiny były takie:


Przepis Nigelli, podaję za blogiem Kulinaria dnia codziennego:

Czekoladowo-bananowe muffiny Nigelli


Składniki:

3 dojrzałe banany
125ml oleju roślinnego
2 jajka
100g brązowego cukru
225g mąki (dałam pół na pół z pełnoziarnistą)
3 łyżki kakao
1 łyżeczka sody oczyszczonej

Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Banany rozdrabniamy widelcem na papkę. Powoli mieszając masę, dodajemy do niej olej, jajka i cukier. Mieszamy razem pozostałe składniki (mąka, kakao, soda) i dodajemy do masy bananowej, wciąż mieszając. Wykładamy do przygotowanych foremek. Pieczemy 15-20 minut.


Poza tym planuję na blogu małą zmianę, która związana jest z tym, że postanowiłam nie jeść mięsa. A właściwie to nawet nie tak, że postanowiłam, po prostu ostatnio jakoś mięso mi nie podchodzi, zdecydowanie wolę warzywa, dlatego pomyślałam sobie, że nie będzie wielkim wyrzeczeniem z mojej strony w ogóle z niego zrezygnować. To nie tak, że nagle coś mi się poprzestawiało w głowie i idzie za tym jakaś wielka ideologia. Raczej prosta myśl, że skoro nie potrzebuję mięsa, żeby przetrwać i z powodzeniem mogę je zastąpić składnikami pochodzenia niezwierzęcego, to czemu nie?
Człowiek jest mięsożercą z wyboru, a nie z konieczności, więc równie dobrze może nim nie być :) Proste, zwłaszcza jeśli się kocha i szanuje zwierzęta.
Dlatego mam zamiar wyeliminować ze swojej diety mięso, no i na blogu siłą rzeczy pojawiać się będą przepisy wegetariańskie. Chociaż obawiam się, że w najbliższym czasie z jakimikolwiek przepisami będzie ciężko, bo zwyczajnie się nie wyrabiam.

To tyle. Niech lato wam służy! :-)

2 komentarze:

  1. Kolejna warzywna duszyczka :) Pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. pyszny to musiał być dzień, ze słońcem w tle.

    OdpowiedzUsuń